Parabeny, silikony i SLS w szamponach- szkodliwe czy nie?

By środa, listopada 26, 2014 ,


Parabeny, SLS-y czy silikony- to trzy produkty, które nie mieszczą się w dekalogu włosomaniaczek. Dużo się słyszy o ich niekoniecznie zdrowym wpływie na włosy, ale nie każdy wie czym są dokładnie te substancje i na czym polega ich szkodliwość?

Na początku zajmę się parabenami, o których było głośno już kilka lat temu. Wszystko przez badania, w których rzekomo udowodniono ich działanie rakotwórcze. Jak później dowiedziono, same w sobie nie powodują nowotworów, ale mogą przyczyniać się do jego rozwoju. Producenci kosmetyczni wykorzystują je ze względu na to, że są to najtańsze konserwanty. Wydawałoby się, że ich właściwości bakteriobójcze i grzybobójcze, które zatrzymują rozwój drobnoustrojów w szamponach są dla nas na korzyść- niestety tak nie jest, parabeny niszczą również pożyteczne bakterie żyjące w skórze. Dodatkowo mogą podrażniać, uczulać i powodować różne zmiany skórne.

Kolejnym składnikiem, którym straszy się użytkowników w Internecie jest SLS i SLES. Ten pierwszy to inaczej Sodium Lauryl Sulfate- jest on detergentem silnie myjącym. Obecnie producenci kosmetyków zastąpili go łagodniejszym odpowiednikiem SLES- Sodium Laureth Sulfate. Pieni się on trochę mniej od swojego brata- ale zarówno jeden, jak i drugi może nieźle podrażniać, wysuszać włosy oraz skórę głowy powodując łuszczenie oraz świąd. Ponadto badania dowiodły, że obniżają one poziom estrogenów w organizmie, co w przypadku kobiet w okresie menopauzy może prowadzić do różnych problemów zdrowotnych i powodować zwiększone wypadanie włosów.

Warto pamiętać, że nie tylko SLS-y są silnymi detergentami. Koncerny kosmetyczne stosują zamiennie sól amonową siarczanu alkoholu laurylowego (ALS- Ammonium Laury Sulfate), która również może podrażniać, tyle że nie tak silnie jak SLS-y. Dlatego w składzie często towarzyszy mu Cocamidopropyl Betaine- jego zadaniem jest łagodzenie działania tego pierwszego.
Osobiście staram się unikać szamponów z tymi detergentami, głównie ze względu na to, że bardzo wysuszały moje włosy.

Ostatnim z wielkiej trójcy są silikony- substancje na bazie olejów. Ich zadaniem jest wygładzić łuskę włosa, dając nam iluzoryczny efekt zdrowych włosów. Częste stosowanie silikonów oblepia i obciąża włos oraz utrudnia substancjom odżywczym dostęp do włosa, co stanowi główny zarzut wobec nich. Owszem tworzą one ochronną powłoczkę na włosie (film), ale nie jest ona na tyle szczelna aby nic przez nią nie mogło się przedostać. Uważam że nie niszczą one włosów, a wręcz je chronią przed wysoką temperaturą i uszkodzeniami mechanicznymi- nie trzeba z nich rezygnować całkowicie.

Są różne rodzaje silikonów: niektóre lżejsze, które są rozpuszczalne w wodzie i łatwo je usunąć z włosów np. Hydrolyzed wheat protein Hydroxypropyl polysiloxane, Lauryl methicone copolyol, Dimethicone copolyol oraz takie, które w nazwie posiadają PPG lub PEG. Silikony nierozpuszczalne w wodzie ale możliwe do usunięcia szamponem z łagodnym detergentem to dimethiconol lub dimethicone oraz Amodimethicone, Phenyl trimethicone, Beheonoxy dimethicone.
Silikony najcięższe i najtrudniejsze do usunięcia to np. simethicone, trimethicone, Trimethylsiloxysilicates lub Trimethylsilylamodimethic i tu są niezbędne silniejsze detergenty takie jak zły SLS.


Zdecydowanie najbardziej delikatne są detergenty z końcówką Glucoside (Coco Glucoside, Caprylyl/Capryl Glucoside - pochodne cukru). Z tym, że są one surowcem drogim, a więc mniej rozpowszechnionym. Delikatne są również Disodium Cocoyl Glutamate i Sodium Cocoyl Glutamate. I właśnie z zawartością takich detergentów eko-szampony powinnyśmy wybierać.

Zobacz także

1 komentarze

  1. u mnie SLS itp nie szkodzą, ale raz na jakiś czas lubię dokładnie oczyścić włosy szamponami dla dzieci bez SLS itp :)

    OdpowiedzUsuń